nintendo wii – szkodliwe dla zdrowia, życia i sprzętu dookoła?

oczywiście "szkodliwe" a nie szkodliwe.
problemem jest wii-mote – bezprzewodowy kontroler do konsoli.
okazuje się, że ludzie tak się zapamiętują w grze, że … dzieją się rzeczy mało symaptyczne:

  • kontroler wylatuje z ręki i rozbija stolik (szklany) czy telewizor
  • zamachy wirtualnymi kijami, bilami czy pięściami są tak intensywne, że grający nie zauważa, że jest za blisko ściany. dużo za blisko … auuu
  • zamach trafia … w osobę obok.

nintendo najpierw wydało ogólną prośbę do graczy by trochę się uspokoili grając, potem po prostu dostarczyli lepsze "smycze" którymi się przypina wii-mote'a do ręki (część graczy z nich jednak nie korzysta argumentując, że utrudniają).
a co zrobili potem? nic. cieszą się z darmowej reklamy: "wii i gry na nim są tak świetne, że gracze zapominają o rzeczywistym świecie" – czy można sobie wyobrazić lepszą reklamę? ciężko by z tym było.
no cóż – ja sobie wii kupię, ale zastanawiam się czy nie pójść w ślady niektórych graczy którzy wymyślają mocniejsze więzy między ręką a wii-mote'em – klej, rękawice, taśma klejąca.

żyj bez depresji, ale krótko

na rynku jest wiele leków antydepresyjnych. najbardziej znane to prozac i zoloft, ale są też inne.
od dawna było wiadomo, że nie należy ich podawać dzieciom – powodowały wzrost tendencji samobójczych.
ostatnio przeprowadzone badania pokazały jednak, że problem tyczy nie tylko dzieci. na badanej grupie ludzi do 25 roku życia, zażywanie antydepresantów podwoiło prawdopodobieństwo przygotowywania się lub wręcz targnięcia się na swoje życie.
w chwili obecnej odbywają się dyskusje nad tym czy na opakowaniach umieszczać zmodyfikowane ostrzeżenia. jednocześnie rozwija się ruch ludzi którzy uważają, że wszystkie te leki powinny być poddane dużo szczegółowszej kontroli – gdyż jaką mamy pewność, że nie powodują one też takich (lub innych) zmian u starszych?
uwaga – poniżej jest tekst który niektórzy mogą odebrać jako nie-halo – jeśli w temacie tego posta można cię urazić – nie czytaj dalej.

 

może nie powinno, ale lekko mnie śmieszy wspomnienie filmu "pump up the volume" (więcej czadu) gdzie główny bohater (harry), prowadzący piracką stację radiową, dostaje list od kolesia który jest w depresji i pyta się harry'ego czy powinien popełnić samobójstwo. harry do niego dzwoni, gadają, po czym koleś w depresji się rozłącza. harry stwierdza, że teraz on chce się zabić, ale na szczęście jest zbyt załamany by mu sie chciało.
czyżby żarcik producentów filmu przeszedł w życie? jesteś załamany, masz depresję – weź nasz lek – poprawi ci się o tyle, że się powiesisz?

korzystanie z dobrych hasłem poniża?

paweł krawczyk wygrzebał skądś informację, że:
"Związek zawodowy jednej z polskich firm oskarżył administratorów sieci o mobbing."
mobbing w/g wikipedii to:
"celowe, systematyczne, powtarzające się przez dłuższy czas, zachowania naruszające godność osobistą pracownika"
encyklopedia wiem podaje trochę inne wyjaśnienie:
"psychiczne nękanie w miejscu pracy lub szkole, odbywające się w sposób systematyczny i ukierunkowany."
ale ogólnie wiadomo o co chodzi.
czym więc podpadli admini? otóż: wprowadzili (i pilnowali) politykę bezpieczeństwa polegającą na używaniu jedynie dobrych (trudnych) haseł.
słodkie 🙂

nowy gracz na rynku telewizorów wielkoformatowych

na rynku pojawił się nowy producent dużych telewizorów – firma vizio.
zgodnie z tym co obiecują, w lutym, przed największym widowiskiem w stanach – rozgrywkami "super bowl", mają rozpocząć sprzedaż telewizora o przekątnej 47 cali, obsługującego hdtv z rozdzielczością do 1080p, płaskim ekranem lcd – w cenie poniżej $2000. dla porównania – sony bravia mająca podobne parametry (46 cali) kosztuje w zależności od sklepu $3000 – $4100!
firma ta na rynku jest nowa, ale nie założyli jej nowicjusze – szefem jest niejaki william wang, który kiedyś założył już firmę produkującą monitory – mag innovision.
tak jak i przy mag'u tak i przy vizio cel biznesowy jest prosty – robić średniej klasy sprzęt w świetnej cenie. ich telewizory nie mają wszystkich bajerów tak jak monitory sony, toshiby czy panasonica, ale mają wystarczająco dobrą jakoś i są tanie.
dodatkowo – firma kładzie olbrzymi nacisk na jakość obsługi klienta – dzięki czemu odsetek zadowolonych klientów powinni mieć większy niż konkurencja 🙂
pozostaje się cieszyć – taki telewizor w tej cenie to naprawdę fajna sprawa.

dnewsy zamknięte

piszę tego newsa głównie po to by mieć do czego zlinkować stronę.
projekt dnews zostanie niniejszym zamknięty. bezpośrednią przyczyną są pewne problemy techniczne. mniej bezpośrednią – od jakiegoś czasu staram się przepisać to co trzeba, i jakoś nigdy nie mam czasu. może jak dnewsów w ogóle nie będzie to łatwiej będzie mi się zmobilizować.

kalendarz dla panów

znana (no, w pewnych kręgach) firma private – producent filmów porno, udostępnił na swoich stronach do ściągnięcia kalendarz na rok 2007 – gdzie na każdy miesiąc pozuje inna aktorka z ich filmów.
muszę przyznać, że to co mnie zdziwiło to fakt iż mimo dosyć precyzyjnie określonej branży – zdjęcia są dosyć skromne. oczywiście są ładne panie, nie są one całkiem ubrane, ale nie ma żadnych scen które by były "zbyt". fajna sprawa w sumie 🙂

najbardziej zaawansowane komórki

gsm'y są obecne wszędzie. ale w japonii stoją o kilka poziomów wyżej niż gdzie indziej. powszechny dostęp do ultra-szybkich sieci bezprzewodowych, zunifikowane systemy, masa usług około telefonicznych – żyć nie umierać.
właśnie dlatego w japonii komórki są najbardziej zaawansowane. to co u nich jest teraz w reszcie świata będzie dopiero za wiele miesięcy. albo i wcale.
businessweek pokazał 7 najbardziej zaawansowanych komórek powszechnego użytku (są rzeczy "bardziej" – np. model samsunga z 10megapixelowym aparatem, ale one nie są publicznie dostępne).
komórki jak komórki. aparat fotograficzny w telefonie mnie nie bawi. odtwarzacz mp3 ma pewien sens, ale już granie czy oglądanie telewizji uważam, że jest przegięciem.
jednakże model toshiby – "au drape" uważam za absolutnie cudowny. mniam. tylko kiedy będzie w polsce?

patenty, patenty

jak zapewne wszyscy wiedzą na świecie jest od jakiegoś czasu ostra jazda nt. patentów. duże i małe firmy patentują na prawo i lewo różne mniej lub bardziej istotne rzeczy a potem mają albo broń w negocjacjach albo powód i uzasadnienie do pozwu – aby walczyć o swoje albo wyłudzić kasę.
praktycznie żadnej małej firmy nie stać na to by móc samodzielnie sprawdzać patenty – jest ich po prostu za dużo.
w sumie jest to istotny problem – napisanie jakiegokolwiek softu może naruszać kilkaset patentów. wyszukanie ich kosztuje pieniądze, a to nie jest łatwy temat w nowych, małych firmach.
na szczęście pojawiło się wyjście – google. moja poniekąd ulubiona firma udostępniła wyszukiwarkę patentów. można szukać, przeglądać, oglądać i ogólnie zdobywać wiedzę.
poza aktualnymi i istotnymi biznesowo patentami można znaleźć te jakby mniej istotne. a także sporo perełek z historii urzędu patentowego usa.