May 22nd, 2006 by depesz | | 2 comments »
Did it help? If yes - maybe you can help me?

przybyłem, zobaczyłem, poległem.

na wstępie: książki browna mi się podobają (w ramach swojej konwencji), kod przeczytałem i uznałem za typowy bestseller. proste, miłe, łatwo czytelne.

film natomiast jest … nudny. straszliwe dłużyzny, aktorzy w ogóle nie dopasowaniu do ról (choć to może tylko moja opinia).

wynudziłem się i jeszcze musiałem za to zapłacić.

natomiast!

podobno osobom które nie czytały książki film może się podobać. nie wiem – ja czytałem więc już byłem “skażony".

dodatkowo film jest strasznie układny. był reklamowany, jako najazd na chrześcijaństwo itd. a tego praktycznie tam nie ma. wręcz przeciwnie. wszystko jest pokazane tak aby nikogo nie urazić i by wszyscy byli zadowoleni.

na koniec tylko jedna rzecz. jak przy wielu innych filmach tak i tu reżyser uważa oglądającego za kretyna który nie rozumie tego co jest mówione/pokazywane i trzeba mu łopatologicznie każdą rzecz “podświetlić", pokazać, przejechać kamerą pokazując to o co chodzi. nie za bardzo chcę podawać konkretne przykłady aby nie zapsuć (?) przyjemności (?) oglądnięcia i wypatrzenia tego samemu.

kończąc: odradzam. jeśli chcecie obejrzeć by wiedzieć o czym wszyscy gadali i czy naprawdę jest taki anty-chrześcijański – poczekajcie na wersję na dvd.

  1. 2 comments

  2. # kura
    May 22, 2006

    Jak dla mnie film był o tyle nudny, że po prostu niczym mnie nie zaskoczył. Jako, że czytałem książkę (nawet w oryginale), to zwroty akcji były mało zaskakujące. Spodziewałem się także, że anty-religijny, to on nie będzie (tak jak i książka).

    Odnośnie fikcyjności samej powieści – wydaje mi się, że to trochę jak z Dogmą – twórcom nie chodziło o wypromowanie nowej wersji historii, tylko o pokazanie, że mogło być inaczej. Dowodów na to co się działo 2000 lat temu zbyt wielu nie ma – wszystko opiera się na różnych opowieścich/mitach/legendach, z których kościół wybrał te, które tworzą oczekiwany obraz i są jako-tako spójne (z akcentem na jako-tako). Faktem jest natomiast, że na obrazie jest kobieta:
    http://www.fotos.org/galeria/data/522/3Leonardo-Da-Vinci-The-Last-Supper.jpg
    🙂

  3. # croofec
    May 23, 2006

    Zgadzam się całkowicie z tą opinią, ale nie spotkałem się jeszcze z filmem, który był by lepszy od książki.

Sorry, comments for this post are disabled.