September 4th, 2006 by depesz | | Comments Off on kradzież tożsamości w kanadzie – kolosalny problem dla poszkodowanego
Did it help? If yes - maybe you can help me?

przeczytałem właśnie o interesującej sprawie.

bardzo dawno temu, w 1957 roku, niejaki paul reviczky wyemigrował z węgier do kanady (wtedy się pewnie inaczej nazywał).

w kanadzie pracował. kupił dom, miał rodzinę. szczęśliwy facet.

przywiązał się do domu w którym spędził tyle czasu – na tyle, że nawet zapisał w testamencie by go nie sprzedawać tylko wynajmować aby jego rodzina miała z niego jakieś dodatkowe pieniądze.

w 2005 został sam, bo zmarła mu żona. a ostatnio – okazało się, że dom sprzedał.

ale nie on.

podobno dom sprzedał jego wnuk, z tym, że facet wnuka nie posiada.

całkowicie legalna transakcja, z podpisami poręczonymi przez notariusza (podobno paul się pojawił i okazał prawo jazdy jako dowód tożsamości).

dom kupiło jakieś małżeństwo za 450000 dolarów (pewnie kanadyjskich, ale nie jestem pewien). z czego $337500 pochodziło z kredytu hipotecznego.

dom miał być inwestycją dla ich syna.

i tu zaczyna się “akcja".

starszy pan oczywiście domu nie sprzedał – nawet mu to przez myśl nie przeszło. okazuje się, że ktoś podszył się pod niego i, mówiąc wprost, ukradł rzeczone $450000.

wydawało by się sprawa oczywista. ale nie. okazuje się, że w kanadzie prawo chroni prawa nabywcy jeśli kupując nie wiedział o przestępstwie. czyli nabywcy mają większe prawa do domu niż facet który w nim mieszkał wiele lat i go nie sprzedał.

aktualnie sytuacja wygląda tak, że starszy pan wyniósł się do rodziny, adwokaci walczą, dom na nieustalony status prawny, więc nowi nabywcy też nie mogą się wprowadzić. i dom niszczeje.

w dodatku – nie jest to przypadek odosobniony. ostatnio takich sytuacji w kanadzie jest coraz więcej. na tyle, że ichniejszy parlament pracuje obecnie nad modyfikacją przepisów tak aby nie dochodziło do tak abstrakcyjnych sytuacji jak pozbawienie kogoś domu.

Sorry, comments for this post are disabled.