Posts Tagged ‘polityka’

nereczkę? płuco? serduszko? chińskie, ale działa.

2007-02-01 21:26:21 CET | 2 Comments | Tags: , ,

przeczytałem o pewnym interesującym procederze. nie wiem czy mogę go określić zaskakującym. na pewno jest mało sympatyczny.

mianowicie. w chinach, wojsko zajmuje się pobieraniem narządów od dawców będących więźniami w ichniejszych więzieniach.

nic szokującego? no cóż. może i tak. dopóki sie nie dopowie, że nie jest to pobieranie dobrowolne!

pobrane narządy są używane lokalnie lub eksportowane.

pojawił się nowy rodzaj turystyki: przeszczepowa. ludzie z bogatych krajów jeżdżą do chin by przejść tam transplantację. z samej kanady podobno ponad 100 osób było na takiej “wycieczce”. a ilość chętnych rośnie.

raport na ten temat został przygotowany przez ludzi którzy znają realia - david kilgour (były sekretarz stanu kanady, odpowiedzialny za region azji i pacyfiku), oraz david matas - prawnik zajmujący się kwestią praw człowieka.

w/g ich raportu w chinach jest kilkadziesiąt (kilka tuzinów) szpitali i więzień zamieszanych w ten proceder - czyli ciężko to nazwać odosobnionym przypadkiem.

co jeszcze? no cóż. autorzy raportu sugerują objęcie chin zakazem eksportu leków zapobiegających odrzucaniu przeszczepów, oraz oskarżanie ludzi którzy wyjeżdżają do chin w celu wykonania transplantacji od nie-dobrowolnych dawców. tyle, że sami mają wiedzę o tym, że oba te postulaty nie mają szans -  przeciwko chinom nikt dziś nie wytoczy takich “dział” - za duża to gospodarka. a udowodnienie tego, że przeszczep był od nie-dobrowolnego będzie baaaaaaaardzo trudne.

człowiek człowiekowi wilkiem? ale nie obrażajmy wilków.

nielegalne żarówki

2007-01-31 23:32:05 CET | 7 Comments | Tags: ,

jakiś czas temu pisałem o tym, że nowy jork zdelegalizował tłuszcze trans (czyli upraszczając: margarynę).

dziś dowiedziałem się, że w californi chcą zdelegalizować żarówki. takie standardowe.

po co? by przyspieszyć przejście na cfl’e (tzw. “energooszczędne”) lub na kolejny etap - żarówki diodowe.

oczywiście przejście na lepsze żarówki ma sens, jest pro-ekologiczne, pro-ekonomiczne i ogólnie super.

tylko mam nieprzeparte wrażenie, że przeginają. i to zdrowo.

wybory w nowej zelandii - sukcesem postgresa

2007-01-16 14:34:02 CET | No Comments | Tags: , , ,

w nowej zelandii od pewnego czasu istniał centralny system zarządzania wyborami. pracował w oparciu o oracle’a i jakoś nie dawał sobie rady.
w 2003 roku rozpoczęto prace nad nowym systemem. i właśnie ostatnio został pomyślnie wdrożony. aktualny system pracuje w oparciu o postgresa 7.4, z replikacją (system jest rozproszony) opartą o rserva. firma która się tym zajmuje przymierza się do migracji na 8.1 i slony’ego, plus kilka zmian wewnątrz bazodanowych (jak np. wprowadzenie partycjonowania).
baza zajmuje teraz około 50giga, i trzyma informacje o około 2.8 miliona osób i ich głosów.

międzynarodowa współpraca

2007-01-02 19:56:01 CET | 2 Comments | Tags: , , ,

w 2005 roku francja i niemcy podpisały międzynarodowe porozumienie w ramach którego miała być stworzona nowa wyszukiwarka internetowa.
do tego "sojuszu" przystąpiły też bertelsman oraz france i deutche telecomy.
prawda, że pięknie?
osobiście myślałem, że padnę ze śmiechu jak gdzieś wyczytałem, że projekt będzie miał budżet 300 milionów dolarów. na tyle się państwa członkowskie dogadały. w skrócie - od początku widać, że jest to żart a nie prawdziwe zagrożenie dla google’a.
no i stało się. jak się okazuje niemcy stwierdzili, że dogadanie się z francuzami jest nierealne i wycofują się w projektu. stworzą własną wyszukiwarkę. a francuzi będą kontynuować budowanie swojej. prawda, że piękne?
na ile oceniacie szanse, że którykolwiek z tych teamów zrobi coś co będzie w stanie konkurować choćby z ask.com, nie mówiąc już o google’u? 0.1% 0.01%?

który nałóg jest bezpieczniejszy

2006-12-25 00:33:54 CET | 1 Comment | Tags: , ,

new scientist opublikował interesujące zestawienie.
bazuje ono na badaniach przeprowadzonych przez angielski "Science and Technology Select Committee", które to ciało jest na tyle istotne, że pełni funkcję doradczą dla angielskiego rządu.
komitet ten przeprowadził badania szeregujące wiele substancji pod względem szkodliwości fizycznej, psychicznej i socjologicznej.
do tej pory substancje takie (narkotyki i podobne) są pogrupowane 3 grupy:

  • "a" - najgroźniejsze, zawiera m.in.: heroinę, kokainę, "street methadone", 4-mta, i ecstasy
  • "b" - niższy poziom zagrożenia, zawiera m.in.: amfetaminę i barbituany
  • "c" - najniższy klasyfikowany poziom, zawiera m.in. : sterydy i marihuanę

w/g wspomnianych badań faktyczne poziomy zagrożeń są zupełnie inne - w szczególności alkohol ulokował się na miejscu 5-tym (powyżej amfetaminy!), a tytoń na miejscu 7-ym.
lsd, trwka i ekstasy - wszystkie ulokowały sie poniżej tytoniu!
nie jest to nowość - a przynajmniej - nie dla wszystkich. natomiast fakt iż z tego typu informacjami "wyskakują" tak znane i ważne źródła - może wreszcie spowodować zmiany z ustawodawstwie.

jedzenie tłuszczu nielegalne?

2006-12-11 12:24:03 CET | 5 Comments | Tags: , ,

władze nowego jorku zdelegalizowały używanie tzw. “trans fats” (tłuszczy jakichś tam, ogólnie - zwierzęce, niezdrowe).

z jednej strony ok - tłuszcze te (może ktoś mi podpowie jak to się tłumaczy na polski) są niezdrowe, prowadzą do kupy chorób. ale, kurza wasza melodia, to moje prawo żreć co chcę.

wygląda na to, że władza tamże uznała, że mieszkańcy są tak głupi, że nie potrafią podjąć świadomej decyzji o tym co zjedzą (nota bene pewnie mają rację). problemem jest to, że takie ubezwłasnowolnienie ma kupę wad:

  • powoduje, że od groma ludzi nagle stanie się przestępcami - wystarczy przygotowanie foie gras.
  • zwalnia ludzi od myślenia
  • wchodzi z butami z prywatne życie prywatnych ludzi
  • jest prawem martwym - nikt normalny nie będzie się tym przejmował - tak jak np. limitami prędkości. tzn. do czasu aż pojawią się bojówki i będzie wydany pierwszy wyrok - śmierć przez powieszenie za podanie klientowi kotleta smażonego na smalcu.

ci co mnie znają, wiedzą, że ogólnie stany mi się podobają. wiem, że mają swoje problemy, ale po prostu podoba mi się ten kraj (niestety nie byłem). i wiem, że jest przynajmniej kilka osób które potraktują tę informację jako wyraz starczej demencji. zdarza się. ale nawet ja - lubiący amerykę - nie potrafię zrozumieć czym się kierowały elity polityczne uchwalając taką bzdurę.

ibm korumpuje rosyjski zus?

2006-12-08 08:49:29 CET | 3 Comments | Tags: , ,

dowiedziałem się właśnie, że rosyjskie (moskiewskie) biura ibma zostały przeszukane przez uzbrojone oddziały milicji w związku z podejrzeniami o korupcję w związku z zakupami sprzętu przez ichniejszy zus.

“zus” kupił około 1000 serwerów i około 50000 pecetów.

podobno (taka jest wersja podana jako przyczyna nalotu) ibm celowo zawyżał faktury - po to by nadwyżki kasy oddać pod stołem decydentom.

zasadniczo news z tego żaden. u nas tak jest non stop. ale czy przy firmach wielkości ibm’a też?

może to jakiś idealizm, ale wydaje mi się, że firmy tej wielkości jak ibm (zwłaszcza firmy które wycofują się ze sprzedaży pecetów) nie muszą/nie chcą przekupywać klientów.

w związku z tym zastanawiam się czy chodzi tu o:

  • “kiedy wleziesz między wrony musisz krakać jak i one” - czyli - ibm w rosji dostosowuje sie do tamtejszych “standardów”?
  • jakaś gra mojego ulubionego kagiebisty putina?

wersja pierwsza jest mocno prawdopodobna, ale z drugiej strony (choć to może moja paranoja) nigdy nie wiadomo co strzeli do głowy batiuszce i jakie cele realizuje. hmm .. ciekawe co dalej z tego wyjdzie.

znaki drogowe, ograniczenia. czy są potrzebne?

2006-11-20 15:24:56 CET | 5 Comments | Tags: , ,

niektóre badania mówią, że 70% znaków drogowych jest ignorowane. z drugiej strony stawia sie ich miliony. czy koniecznie?

władze kilku miast w europie przeprowadzają test polegający na całkowitym usunięciu jakichkolwiek ograniczeń. zero znaków, świateł, pasów, nawet nie ma już rozróżnienia co jest jezdnią a co chodznikiem.

idea jaka jest za tym jest prosta - ludzie będą musieli bardziej uważać. patrzeć na innych. dzięki temu staną się życzliwsi.

na razie strefą wolną od znaków są małe miasteczka:

  • ejby w danii
  • ipswitch w anglii
  • ostende w belgii
  • makkinga w holandii

i jeszcze kilka innych.

utopia? może. ale działa. liczba wypadków od razu się zmniejszyła - i to znacznie. wynikami są zainteresowani amerykanie ale także przedstawiciele dużych miast w europie (w tym londynu!).

microsoft kontratakuje - kontra politycy i sądy w europie

2006-09-12 20:51:14 CEST | 1 Comment | Tags: ,

microsoft od jakiegoś czasu ma problemy prawne w europie. nakładają na nich kary sięgające milionów dolarów dziennie!

niezależnie od tego, że fanem ich softu nie jestem, o tyle uważam tego typu akcje za zwykły rabunek i sięganie do kasy kogoś kto ma sporo pieniędzy.

wszystkie nakazy by sprzedawać windows bez tego i owego czy udostępniać źródła czy inne równie abstrakcyjne pomysły traktuję w kategoriach bandyckiego wymuszenia. tyle, że nie przy pomocy noża czy kija bejzbolowego, ale przy pomocy prawa.

teraz microsoft zaatakował. ustami swojego ceo - steve’a ballmera stwierdzili, że jeśli unia nie zacznie współpracować to oni mogą się posunąć wręcz do tego, że visty nie wprowadzą na rynek europejski.

i bardzo dobrze.

osobiście vista mi się podoba. wiem, że będą z nią problemy, raczej nie będę jej używał, ale wygląda ładnie.

i cieszy mnie to, że ktoś wreszcie postawił się debilnym prawnikom, politykom i urzędnikom. oczywiście wątpię by microsoft faktycznie odpuścił sobie taki rynek, ale mam nadzieję, że sama groźba pomoże na przytarcie rozbuchanych ambicji i ego naszych (jakby nie było my też jesteśmy w unii) rządzących.

tego samego zabrakło mi przy kuriozalnej (w/g mnie) sprawie we francji, gdy domagano się od apple’a otwarcia kodów swojego zabezpieczenia drm.

uważam, że każdy sprzedaje swoje produkty. i jeśli informuję o cechach swoich produktów (wbudowany media player albo drm o takich i takich cechach) to nic do tego rządom i politykierom.

co z tego dalej wyniknie - zobaczymy. ale ja już wiem, że w tym sporze będę zdecydowanie trzymał stronę microsoftu.

kradzież tożsamości w kanadzie - kolosalny problem dla poszkodowanego

2006-09-04 21:23:13 CEST | No Comments | Tags: , , , ,

przeczytałem właśnie o interesującej sprawie.

bardzo dawno temu, w 1957 roku, niejaki paul reviczky wyemigrował z węgier do kanady (wtedy się pewnie inaczej nazywał).

w kanadzie pracował. kupił dom, miał rodzinę. szczęśliwy facet.

przywiązał się do domu w którym spędził tyle czasu - na tyle, że nawet zapisał w testamencie by go nie sprzedawać tylko wynajmować aby jego rodzina miała z niego jakieś dodatkowe pieniądze.

w 2005 został sam, bo zmarła mu żona. a ostatnio - okazało się, że dom sprzedał.

ale nie on.

podobno dom sprzedał jego wnuk, z tym, że facet wnuka nie posiada.

całkowicie legalna transakcja, z podpisami poręczonymi przez notariusza (podobno paul się pojawił i okazał prawo jazdy jako dowód tożsamości).

dom kupiło jakieś małżeństwo za 450000 dolarów (pewnie kanadyjskich, ale nie jestem pewien). z czego $337500 pochodziło z kredytu hipotecznego.

dom miał być inwestycją dla ich syna.

i tu zaczyna się “akcja”.

starszy pan oczywiście domu nie sprzedał - nawet mu to przez myśl nie przeszło. okazuje się, że ktoś podszył się pod niego i, mówiąc wprost, ukradł rzeczone $450000.

wydawało by się sprawa oczywista. ale nie. okazuje się, że w kanadzie prawo chroni prawa nabywcy jeśli kupując nie wiedział o przestępstwie. czyli nabywcy mają większe prawa do domu niż facet który w nim mieszkał wiele lat i go nie sprzedał.

aktualnie sytuacja wygląda tak, że starszy pan wyniósł się do rodziny, adwokaci walczą, dom na nieustalony status prawny, więc nowi nabywcy też nie mogą się wprowadzić. i dom niszczeje.

w dodatku - nie jest to przypadek odosobniony. ostatnio takich sytuacji w kanadzie jest coraz więcej. na tyle, że ichniejszy parlament pracuje obecnie nad modyfikacją przepisów tak aby nie dochodziło do tak abstrakcyjnych sytuacji jak pozbawienie kogoś domu.