łosoś w sake [polish only]

2007-08-25 15:50:41 CEST | Tags:

ostatnio testowałem interesujący i dosyć prosty pomysł na jedzonko.

zaczęło się od tego, że przypadkiem usłyszałem w telewizji opis jakiejś potrawy: “to jest pieczona ryba (tu była jakaś nazwa, ale jej nie znam) marynowana w sake z syropem klonowym, zwróćcie uwagę na ten wytopiony tłuszcz - ryba musi był tłusta by się potrawa udała”. i to było wszystko co usłyszałem. nie znałem proporcji, czasu, temperatury, nic.

ale - zawsze można poeksperymentować :)

tak, więc - zamiast nieznanej ryby wziąłem łososia - tłusty jest, prosty do dostania. nada się.

syrop klonowy miałem z podróży do kanady, ale okazało się, że kupienie to nie problem.

z sake było trochę gorzej, ale w końcu znalazłem - choya sake (tak mi się wydaje, ale butelkę już wyrzuciłem). mają ją przynajmniej w dwóch miejscach - “piotr i paweł” (byłem w ich sklepie w “blue city” w warszawie, nie wiem jak w innych miejscach, i w moim ulubionym sklepie - “emma supermarket”. wino jest w standardowej butelce 0.75 (zamykanej na zakrętkę!) i kosztuje około 53-58pln.

sposób przygotowania:

filety z łososia nacinamy w poprzek - 4-5 nacięć (nacięcia od strony mięsa, nie skóry). nacięcia są do tego by mięsko ładniej załapało aromat i smak marynaty.

przygotowujemy marynatę - wlewamy sake do miseczki i dodajemy do tego syrop klonowy. ile? no cóż - to kwestia upodobania. ja daję około 1 części syropu klonowego na 6-7 sake.

mieszamy marynatę tak aż będzie jednorodna.

bierzemy woreczek szczelny - ja użyłem woreczków do pieczenia ( które do pieczenia się nie nadają ). wlewamy do środka marynatę i wrzucamy łososia. marynaty nie musi być dużo, ważne by łosoś był nią otoczony w każdej strony.

woreczek zamykam (staram się tak to zrobić by w środku nie było powietrza), wkładam całość do miseczki (jakby zaczęło przeciekać) i wkładam do lodówki. na około 12-24 godziny. tzn. zazwyczaj robię przygotowania jednego dnia po południu i piekę następnego dnia wieczorem.

następnego dnia - wyjmuję torebkę z lodówki, wylewam całą zawartość do brytfanny. wstawiam do piekarnika (nagrzanego wcześniej na 180 stopni) na 40 minut.

i to kończy robotę. gotowe.

dwie małe uwagi:

  • wybierając filety z łososia wybierzcie takie grubsze. jak zrobiłem kiedyż na filetach które miały cienkie miejsca (mało mięsa), to te miejsca wyszły gorzkie. ale może to po prostu wina konkretnego egzemplarza ryby :)
  • pieczenie lepiej robić niżej w piekarniku (zakładając promiennik ciepła na górze) - inaczej mięsko może się spiec.

i to wszystko. do ryby można podać co się chce. na przykład - różowy ryż :)

wyszedł mi taki ryż przez poniekąd przypadek (resztki :), a okazał się dobry i w pewien sposób “ładny”. więc zacząłem go częściej robić.

metoda robienia różowego ryżu - gotujemy zwykły biały ryż w wodzie (ja zazwyczaj zamiast soli dorzucam kostki rosołowe - lepszy smak). wyjmuję z wody przed końcem gotowania i przekładam na kilka minut do barszczu czerwonego (takiego z kartoniku - np. krakusa). tam dogotowuję (albo po prostu dogrzewam), wyjmuję, odcedzam, podaję (zasadniczo używam ryżu w torebkach, ale przed wrzuceniem do barszczu raczej go z nich wyjmuję).

w zależności od długości trzymania ryżu w barszczu będzie on albo lekko różowy bez posmaku, albo całkiem czerwony z wyraźnym posmakiem barszczu. fajna sprawa.

Leave a Reply