eksperymenty kuchenne - kurczak w porach

2006-12-31 00:39:12 CET | Tags:

od poprzedniego wpisu kuchennego minęło już trochę czasu (w międzyczasie udoskonaliłem przepis na zupę, ale o tym opow iem innym razem).
tym razem inspiracją był post na newsach.
opis jest zasadniczo jasny, ale jeśli ktoś z czytających nie wie jak do tego podejść - poniżej opis ze zdjęciami co i jak.
najpierw kilka uwag ogólnych:

  1. używamy piersi kurczaka, ale one nie będą "suche" jak to zazwyczaj bywa. zdecydowanie nie.
  2. w żarciu jest sporo porów, ale smakują one rewelacyjnie - zupełnie inaczej niż się spodziewałem. naprawdę
  3. przygotowanie żarcia w/g tego co poniżej to około doby, z tym, że to czas oczekiwania. samej roboty jest około 15 minut.
  4. podane ilości są orientacyjne. jak zamiast 4 piersi zrobicie 2, to trzeba też zmniejszyć ilość porów.

ok. jak już podstawy są jasne, to lecimy.
zaczynamy od porów:

na zdjęciu są 2, ale finalnie dałem 3 sztuki.
pory kroimy w tzw. talarki:

taka uwaga - z pora zdejmuje sie zewnetrzna warstwe, potem odkrawa korzonki i tnie na talarki. tniemy pora na takiej długości by talarki wychodziły "spójne". potem znowu zdzieramy warstwę, i dalej kroimy. ze standardowego pora wykorzystuje około 60% jego długości na talarki.
pory wrzucam do garnka:

i solę. ilość soli - w/g uznania. na 3 pory wsypałem do środka mniej więcej 1 łyżeczkę soli.
garnek (czy cokolwiek tak naprawdę) wstawiam do lodówki. na kilka godzin.

realnie - pory "robię" wieczorem - i na następny wieczór je używam. czyli w lodówce spędzają około 20 godzin.
następnego dnia rano wyciągam z lodówki kurczaki - piersi, i rozmrażam. jeśli masz rozmrożone, to ten etap można pominąć :)
po rozmrożeniu (w moim przypadku to koło 12:00 jest - co utrudnia robienie tego dania w czasie chodzenia do pracy), wykładamy kurczaki na deskę:

jak widać - oddzieliłem z piersi mniejsze kawałki tak aby były "luzem". nie jest to konieczne - tak mi po prostu było wygodniej przygotować.
nasŧępnie - biorę czosnek

wyłuskuję z niego ząbki - mniej więcej po dwa ząbki na pierś.

tu uwaga - w oryginalnym przepisie czosnku nie było. ja dodałem i sobie chwalę. można dodać więcej jak ktoś lubi, jak nie - bez czosnku też smakuje super.
czosnek zgniatam:

i wcieram w kurczaki:

następnie, biorę "warzywko" (inne nazwy: wegeta, kucharek, pewnie są też inne):

i lekko obsypuję nim kurczaki:

nastepnie, biorę sporą miskę i układam w niej kurczaki:

w międzyczasie podsypuję warzywko, tak aby każdy kurczak był z obu stron obsypany.

po wrzuceniu wszystkich kurczaków do miski wstawiam ją do lodówki:

i mam znowu kilka godzin wolnego. ciąg dalszy następuje wieczorem - można o 16, można później. im później tym zasadniczo lepiej dla smaku, gorzej dla zdrowia (bo kto późno je i potem idzie spać …). jak już mnie najdzie głód, nastawiam piekarnik na 180 stopni, i biorę brytfannę:

tu uwaga - ja mam taką szklaną, ale każda może być. w szczególności - pierwsze 2 "iteracje" robienia kurczaka robiłem w takich jednorazowych foremkach "jana niezbędnego" z supermarketu.
nastepnie, biorę masło:

i smaruję dno i boki, aż całość będzie wysmarowana:

tu kolejna uwaga - tych jednorazowych nie trzeba smarować. a przynajmniej - ja nie smarowałem i wyszło ok.
następnie - do brytfanny wrzucam pory z lodówki. jak coś z nich "wyciekło" - to też wlewam:

pory układam równo i na nich kurczaka. jeśli jest możliwość - dobrze jest zostawić trochę miejsca między kurczakami - ja nie miałem takiej możliwości:

następnie, biorę majonez - sam używam kieleckiego, ale pewnie na każdym wyjdzie dobrze:

i układam grubą warstwę na kurczakach (jeśli są przerwy między kurczakami, to w nich nie dajemy majonezu):

następnie na to - tzn. na majonez, czyli w moim przypadku na całą powierzchnię, układamy plasterki (nie za grube, takie standardowe, kanapkowe) żółtego sera. ser musi być bez-dziurkowy. innych specjalnych życzeń nie ma - sam użyłem morskiego:

gotowe. w międzyczasie piekarnik powinien się już dobrze rozgrzać. więc przykrywam brytfannę (ale np. tych jednorazowych nie przykrywałem, a jak raz przykryłem to wyszło nie za dobrze) i wsadzam do piekarnika - tak po środku:

i czekam godzinę. po godzinie całość wygląda tak:

po wyłożeniu na talerz wygląda w ten sposób - może mało apetycznie, ale to naprawdę jest fenomenalnie dobre:

i to wszystko. całość przygotowań trwała krócej niż pisanie tego wpisu :)
smacznego.

3 Responses to “eksperymenty kuchenne - kurczak w porach”

  1. NuLL Says:

    Osobiscie za porem nie przepadam - patrze na to warzywo jako na zdrowie ;-)

  2. Madej Says:

    E, MR to masło, ale roślinne - czyli margaryna. I nawet UE zabrania nazywać tego masłem. :)

Leave a Reply